Z głębokim żalem zawiadamiamy, że 25 maja 2023 r. w wieku 93
lat zmarł nasz Kolega śp. Staszek Moroński. Był członkiem klubu Ondraszek od
1993 roku (z przyczepą podróżował od 1973 r.), niezapomniany zlotowy Ondraszek
o głosie prawdziwego górala. Mawiał o sobie „Pokolenie dinozaurów to my”, a
camperowiczom polecał hasło: „zdrowie konia, siłę byka da ci tylko turystyka”.
Pogrzeb
odbędzie się w w Tychach – Wartogłowcu, 31 maja 2023 r. o godz. 11.30
(różaniec), o 12.00 msza w kościele parafialnym św. Józefa Robotnika 43-100
Tychy ul.Dzwonkowa 54.
Staszek
zostanie pochowany na cmentarzu komunalnym w Tychach –Wartogłowcu ul.Cmentarna
19
Caravaningowy sezon 2023r Klubu Ondraszków dobiegł końca. Na zlot, który odbył się w dniach 21-24 września w Niedzicy na campingu Polana Sosny przybyło 21 załóg w tym 3 kampery zaprzyjaźnionych Czechów czyli Petra, Tomasa i Jury.
Czwartkowe słoneczne popołudnie upłynęło przede wszystkim na opowieściach o przebytych podróżach wakacyjnych oraz na wymianie poglądów i pomysłów wyjazdowych na najbliższy czas. Wszystko oczywiście odbywało się w czasie biesiadowania przy długim, wspólnym stole z grającą w tle polską muzyką. Było przyjemnie, wesoło a nawet tanecznie.
Następnego dnia aktywna i zwarta grupa rowerowa wyruszyła przed południem na trasę wokół Jeziora Czorsztyńskiego, a grupa „nierowerowa” zajęła się przygotowywaniem gulaszu, wylegiwaniem na słoneczku, spacerowaniem lub opieką nad wnukami. Każdy zatem spędzał czas według własnych potrzeb i możliwości i chyba był zadowolony.
Dwie grupy gulaszowe Jurka C. i Józka C. wywiązały się z zadania znakomicie. Gulasze różniły się smakiem, ale oba były wyśmienite i smakowały wszystkim uczestnikom zlotu. Szczególnie ochoczo konsumowała je ekipa rowerowa, bo przecież przejechała ponad 40 kilometrów. Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tych pysznych dań.
Jak już wszyscy się posilili i zrelaksowali to przyszedł czas na tradycyjne Ondraszkowe chrzciny. Biskup ze swoją świtą odwiedził trzy sprzęty z nowymi załogami. Najpierw była to dawna przyczepa Prezesa, z obecnymi użytkownikami czyli Dawidem , Justyną i ich dziećmi, potem kamper naszych nowych członków Grażyny i Mirka, a na koniec sprzęt naszych „najświeższych” członków czyli Renaty i Marka. Wszyscy bawili się wesoło jak zawsze , śmiechu było mnóstwo i kolejny wieczór odnotowaliśmy jako bardzo udany.
W sobotę rano wyjechały dwie załogi i chyba „zabrały nam słoneczko”, bo zrobiło się wyraźnie chłodniej i zaczął padać deszcz. Spowodowało to zmianę planów. Na wycieczkę do Czerwonego Klasztoru wybrali się tylko najbardziej „wyrywne chłopy”, a pozostali załoganci skupili się na przygotowaniach tarcizny na placki ziemniaczane lub innych zajęciach w podgrupach. Około godziny 14 w wiacie campingowej Justyna K. rozpoczęła tradycyjne smażenie placków ziemniaczanych. Potem patelnia była obsługiwana przez zespoły męskie: najpierw w składzie Józek P. z Prezesem, a potem duet z poprzedniego roku czyli Józek P. i Sławek S. Nasi Czescy towarzysze również przygotowali poczęstunek w postaci zupy o oryginalnym smaku, ale przypominającej nasz kapuśniak. Wszystkim, którzy wzięli aktywny udział w przygotowaniu jak zawsze przepysznych placków i nie tylko, należą się podziękowania.
Dodatkowe podziękowania należą się naszemu niezłomnemu Józiowi P. za transport i dbanie o naszą kultową patelnię, która mimo upływu lat jeszcze daje radę.
Niestety z przyczyn obiektywnych nie odbył się Konkurs Fotograficzny i został on przeniesiony na Zabawę Andrzejkową w listopadzie.
Deszczowy niedzielny poranek nie zachęcał do pozostania dłużej i dość szybko camping zaczął pustoszeć. Najpierw trzy załogi wyruszyły w podróż na Sardynię, potem wyjechali Czesi, a następnie kolejni uczestnicy. Najbardziej wytrwali zostali i wzięli udział w zajęciach jogi. Zajęcia te z wielką pasją poprowadziła Ania, znajoma Ewy i Mirka, za co jesteśmy szczególnie wdzięczni.
Wszystkim uczestnikom Ondraszkowego zlotu dziękujemy za przybycie, współudział w jego przebiegu a przede wszystkim za stworzenie miłej i wesołej atmosfery.
Rajd rozpoczęliśmy zgodnie z planem w Sandomierzu, a dalej było miasto Zamość, Rozpłucie, Białowieża i Strękowizna. Siedem załóg przejechało cała trasę rajdu, łącznie przewinęło się siedemnaście par, czworo dzieci i pięć psów. Zwiedziliśmy zabytki architektury, parki narodowe i … galerie. Podróżowaliśmy: rowerami, kajakami, statkiem i naszą karawaną. Razem biesiadowaliśmy przy stolach lub na ognisku. Konkurowaliśmy w zawodach zręcznościowych i quizach małżeńskich. W wigilie Jana nasze wianki popłynęły po jeziorze Długim. Wszystkim uczestnikom dopisywały humory choć nie obyło się bez chwil grozy, na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Więcej szczegółów i zdjęć zaprezentujemy na zakończeniu sezonu na campingu „Kotarz” w Brennej w dniach 22-24 września 2017r. Dziękujemy pomysłodawcom rajdu Reni i Józiowi Zembowiczom, bo wszyscy wróciliśmy naładowani pozytywną energią :)
Rozpoczęcie sezonu 2021 odbyło się w Cieszynie na Campingu Pod Czarnym Bocianem (gwarowo pod hajstrą), trwało tylko dwa dni 8. i 9. maja 2021. A wszystko z powodu obostrzeń covidowych, dopiero od soboty mogliśmy wjechać na camping.
Tym razem poznaliśmy przesympatyczną, całą kadrę zarządzającą campingiem tj. Agnieszkę, Mariusza i Misię Cholewik oraz Magdę i Jacka Lipka.
Zjechało się 19 załóg klubu Ondraszek, prawie wszyscy zaszczepieni więc czuliśmy się bezpiecznie tym bardziej, że na świeżym powietrzu.
Sobota była chłodna, ale w końcu się spotkaliśmy (widać, że nam tego bardzo brakowało), a poza tym było parę atrakcji:
– Renia rozdała ostatni numer magazynu CIESZYŃSKIE NA OBCASACH. Kto go nie dostał, może przeczytać o caravaningu i nie tylko na stronie https://cieszynskienaobcasach.pl/caravaning-w-drodze-do-marzen/. Wkrótce będzie również dostępny artykuł/wywiad o cieszyńskim campingu,
– na obiad była serwowana ondraszkowa kaszanka z grilla,
Basia częstuje
Jak zwykle z humorem
– odbył się chrzest sześciu ondraszkowych kamperów (nowych nabytków), gospodynie częstowały pysznościami, gospodarze polewali ….,
– chrzciny tak się spodobały innych camperowiczom stacjonującym na campingu, że przy okazji został poświęcony szampanem WIELKI Mercedes i przyczepa tyskiej grupy,
– do grupy „nadającej imię nowym pojazdom” wkroczyły elementy ludowe, które już na stałe zamienią habity na stroje góralskie,
– kolację uzupełnił nam klub w postaci słynnych CIESZYŃSKICH KANAPEK.
Niedziela powitała nas upalną, lipcową pogodą.
Tradycyjne spotkanie przy wspólnym stole, tym razem odbyło się w reżimie sanitarnym. Na spotkaniu ustaliliśmy:
1.trasę V Rajdu Ondraszka od Kórnika do Gąsek. Adres II bazy w Borach Tucholskich może ulec zmianie (w pobliżu jest sprawdzone lepsze miejsce) – po ostatecznych ustaleniach będzie informacja. Zgłosiło się 12. chętnych załóg, niezdecydowani proszeni o potwierdzenie!
2.składki członkowskie (60 zł/załogi pracującej, 30 zł/załogi emeryckiej) w tym roku będą przeznaczone na zakup głośnika (zajmie się tym Jurek) oraz strojów góralskich (zajmie się tym Teresa).
3.Krzysiu podniósł sprawę upływu Jego kolejnej kadencji. Przez aklamację wszyscy przedłużyli Mu prezesowanie na następne lata.
W niedzielę pojawiła się liczna kadra młodych Ondraszków, tak więc przekrój wieku klubowiczów był imponujący: od 4 tygodni do 93 lat!
Ostatni raz w habicie
Humory dopisywały
Recepcja w pracy non stop
Wszyscy wykorzystali pobyt w Cieszynie na maxa – camping jak zwykle zdał egzamin celująco! Nie dziwimy się, że jest non stop oblegany przez kamperowiczów. Dopiero późnym popołudniem rozjechaliśmy się do domów.
Specyficzny sezon 2020 zapisze się zapewne w naszej pamięci pod znakiem pandemii. Na jego zakończenie w dniach 2-4 października 2020 r. przyjechały 22 załogi, a odbyło się po raz drugi na cieszyńskim campingu, jakże odmienionym w stosunku do tego sprzed kilku lat. A wszystko za sprawą dwóch par doskonale znających się na caravaningu. Tego cudu odmiany „Campingu pod Czarnym Bocianem” (nowa nazwa) w rekordowo krótkim czasie dokonali Magda i JacekLipka oraz Agnieszka i Mariusz Cholewik. Z drugą parą nie poznaliśmy się osobiście, ale nic straconego, pewnie znowu się spotkamy u Was. Nowi gospodarze nie tylko udoskonalili warunki do odpoczynku, ale stworzyli cudownie przyjazną atmosferę pod Wałką.
Magda i Jacek
Przebojem pierwszego dnia była pyszna kiełbasa ufundowana przez właścicieli „Campingu pod Czarnym Bocianem” – dziękujemy!! Klub Ondraszek dla odmiany zafundował wszystkim zlotowiczom tradycyjne „Cieszyńskie kanapki”. Był to niewątpliwie strzał w dziesiątkę – impreza na wolnym powietrzu umożliwiała zachowanie reżimu sanitarnego i gwarantowała bezpieczeństwo jego uczestnikom.
W czasie poczęstunku Krzysiek oraz Agnieszka w imieniu wszystkich klubowiczów złożyli podziękowanie Irence Sitarz za wieloletnie, skuteczne trzymanie ondraszkowej kasy.
DJ Jarek i Marek zadbali o świetną muzykę pod gołym niebem.
Zabawa rozkręciła się na całego, porwała również innych, niezrzeszonych w Ondraszku camperowiczów.
Sobota to tradycyjny dzień pieczenia placków ziemniaczanych.
Tym razem panowie wzięli na siebie ciężar usmażenia wszystkich placków, Iwona uprzyjemniała im ciężką pracę. Odnotowano próbę przekupstwa, celem zdobycia placków bez kolejki!
W sobotę po południu odbył się zaległy „chrzest” nowych, caravaningowych nabytków. Szczęśliwie pobłogosławionymi na dalszą drogę byli: Ania i Jacek (nowi członkowie) z camperem, Magda i Marek (nowi członkowie) z przyczepą, Beata i Leszek z camperem oraz Teresa i Bogdan z camperem. Przy okazji przyczepa gospodarzy tj. Magdy i Jacka została pokropiona szampanem- to na szczęście w dalszej działalności campingowej.
Pięcioosobowa ekipa udzielająca błogosławieństwa wszystkim pojazdom przygotowała się bardzo starannie do spełnienia swojego obowiązku.
Równie starannie i pysznościowo przygotowały się załogi do przyjęcia wszystkich ondraszkowych gości.Mała przyczepa Magdy i Marka przeszła próbę wytrzymałościową- sporo Ondraszków się zmieściło! Siatka Uli świadczyła o szczodrości właścicieli nowych 4 kółek.
Leszek polewa
Próba wytrzymałości
Bogate dary
Niewątpliwie największą niespodziankę przygotowała Teresa z Bogdanem. Boguś w nowej roli powalił wszystkich, a Teresa jako gospodyni prezentowała się czarująco; Jej poczęstunek był jak zwykle wyśmienity.
Konkurs zdjęć został rozstrzygnięty w niedzielę- ostatnim dniu zlotu.
W kategorii „pejzaż” wygrało foto Iwony i Sławka –fot. Nr 14
W kategorii „zdjęcie ze sprzętem carawaningowym” wygrało foto Teresy i Bogdana– fot. Nr 1
W kategorii „zdjęcie publiczności” wygrało foto Irenki i Rysia –fot. Nr 4
Nagrody ufundowali Magda i Grzegorz Bylica – dziękujemy!!!
Początek października 2020 zafundował nam wręcz letnią pogodę- był czas złapanie witaminy D3!
Zlot końcowy był bardzo udany, wszyscy zdrowi i szczęśliwie wrócili do domu- do następnego sezonu 2021!
Nie w Szczyrku, nie w Wiśle i nie w Ustroniu – jak zwykle, lecz w Pieninach u podnóża „Trzech Koron” odbywał się tym razem 28 Beskidzki Zlot Caravaningowy bielskich „Ondraszków”.
Ci, którzy dotarli do Niedzicy, po przygodach zafundowanych przez drogowców – między Jordanowem, a Skomielną – zamieszkali przez kilka dni w jednym z najlepiej wyposażonych campingów w Polsce pod wdzięczną nazwą – „Polana Sosny”. który położony jest nad brzegiem Dunajca, nieopodal czorsztyńskiego zamku.
Zlot gościł między 9 a 11 maja 38 załóg. Najliczniej przybyli carawaningowcy z Wodzisławia Śląskiego, mysłowickiego „Jawora” i z Częstochowy.Patronat na imprezą objęła miejscowa elektrownia szczytowo-pompowa, co sprawiło, że zlotowicze mogli zwiedzić na co dzień niedostępne wnętrze czorsztyńskiej zapory i elektrowni.Nieodłącznym elementem imprezy były tradycyjne zmagania sportowe. Tym razem dominowały kręgle i tenis stołowy. Swoje zawody miały też dzieci i młodzież. Zgodnie z „ondraszkowym” zwyczajem nie było przegranych. W sobotni wieczór przy kominku, popisowy koncert dała miejscowa kapela góralska, ale prawdziwą furorę zrobiła grupa zlotowiczów z Wodzisławia, która tańczyła salsę.Najpiękniejsze zakątki Spisza skłoniły uczestników zlotu do odwiedzenia Czorsztyńskiego zamku. Można było też popłynąć tratwami Przełomem Dunajca. Dużym powodzeniem cieszyła się rowerowa wycieczka do Czerwonego Klasztoru na Słowacji (5 km od campingu), z którym związana jest legenda o bracie Cyprianie – latającym mnichu, lub „polskim Ikarze”.Miłą niespodzianką była również pogoda. Na 28 Beskidzkich Zlotów Caravaningu, ten był ósmym, na którym nie padało.