Pamiątkowe zdjęcie z I Rajdu Ondraszka
Informuję wszystkich uczestników rajdu, że zdjęcie zrobione w Galerii Starej Fotografii i Aparatów w Zamościu będzie do odbioru w Brennej na Zlocie Ondraszka, kończącym sezon 2017
Informuję wszystkich uczestników rajdu, że zdjęcie zrobione w Galerii Starej Fotografii i Aparatów w Zamościu będzie do odbioru w Brennej na Zlocie Ondraszka, kończącym sezon 2017
Zlot na zakończenie sezonu 2018 tradycyjnie odbył się w Brennej w ostatnim weekendzie września (28-30.09.2018r.) Jak zwykle pogoda dopisała.

Piątkowy wieczór spędziliśmy w „Karczmie na kamieńcu” na wspomnieniach z „II Rajdu Ondraszka po ziemiach zachodnich Polski” oraz zabawie przy akompaniamencie fantastycznego DJ „Virusa”
Sobota to tradycyjny dzień smażenia placków ziemniaczanych. Najpierw było wielkie tarcie z zastosowaniem różnych technik obróbki ziemniaków.
Kolejka po placki też ułatwiła sobie oczekiwanie na pyszności.
Konkurs zdjęć rozstrzygnęło nieprzekupne jury w składzie:
Przewodniczący: Paweł
członkowie: Iwona, Renata i Jurek.


Nie w Szczyrku, nie w Wiśle i nie w Ustroniu – jak zwykle, lecz w Pieninach u podnóża „Trzech Koron” odbywał się tym razem 28 Beskidzki Zlot Caravaningowy bielskich „Ondraszków”.
Ci, którzy dotarli do Niedzicy, po przygodach zafundowanych przez drogowców – między Jordanowem, a Skomielną – zamieszkali przez kilka dni w jednym z najlepiej wyposażonych campingów w Polsce pod wdzięczną nazwą – „Polana Sosny”. który położony jest nad brzegiem Dunajca, nieopodal czorsztyńskiego zamku.
Zlot gościł między 9 a 11 maja 38 załóg. Najliczniej przybyli carawaningowcy z Wodzisławia Śląskiego, mysłowickiego „Jawora” i z Częstochowy.Patronat na imprezą objęła miejscowa elektrownia szczytowo-pompowa, co sprawiło, że zlotowicze mogli zwiedzić na co dzień niedostępne wnętrze czorsztyńskiej zapory i elektrowni.Nieodłącznym elementem imprezy były tradycyjne zmagania sportowe. Tym razem dominowały kręgle i tenis stołowy. Swoje zawody miały też dzieci i młodzież. Zgodnie z „ondraszkowym” zwyczajem nie było przegranych. W sobotni wieczór przy kominku, popisowy koncert dała miejscowa kapela góralska, ale prawdziwą furorę zrobiła grupa zlotowiczów z Wodzisławia, która tańczyła salsę.Najpiękniejsze zakątki Spisza skłoniły uczestników zlotu do odwiedzenia Czorsztyńskiego zamku. Można było też popłynąć tratwami Przełomem Dunajca. Dużym powodzeniem cieszyła się rowerowa wycieczka do Czerwonego Klasztoru na Słowacji (5 km od campingu), z którym związana jest legenda o bracie Cyprianie – latającym mnichu, lub „polskim Ikarze”.Miłą niespodzianką była również pogoda. Na 28 Beskidzkich Zlotów Caravaningu, ten był ósmym, na którym nie padało.
Tegoroczne zakończenie sezonu odbyło się na przełomie września i października na campingu w Ojcowie, który mieliśmy do własnej dyspozycji.
Nasza Polana Podzamcze 66, 32-045 Sułoszowa, www.naszapolana.com.pl
tel. 512 302 122
Po raz pierwszy zlot trwał od czwartku do niedzieli czyli o jeden dzień dłużej niż zazwyczaj i wzięło w nim udział 16 załóg Ondraszkowych oraz 4 załogi nowe. Po zainstalowaniu sprzętów czwartkowe popołudnie upłynęło na poznawaniu nowego miejsca. Część grupy poszła na spacer do Maczugi Herkulesa i Zamku w Pieskowej Skale, a pozostali biesiadowali na campingu. Wieczorem czas upłynął przy wspólnym ognisku z muzyką w tle, którą serwował nam niezastąpiony Jurek C. – oczywiście wykorzystując klubowy sprzęt nagłaśniający. Niestety nawet żar ognia nie był w stanie nas wystarczająco rozgrzać, więc dalsza część zabawy odbyła się w świetnie przygotowanej przez Jacka M. i Jurka C. ogrzewanej „świetlicy” czyli przedsionkach camperowych. Dziękujemy bardzo pomysłodawcom i wykonawcom za udostępnienie nam swoich sprzętów do przetrwania zimnych wieczorów w czasie tego zlotu w miłej i zabawnej, a co najważniejsze!- ciepłej atmosferze.
Kolejny dzień przyniósł jeszcze gorszą pogodę, bo do niezbyt wysokich temperatur dołączył drobny deszczyk. Zatem wycieczka rowerowa została zamieniona na spacer pod parasolami do Zamku, gdzie po zwiedzaniu udaliśmy się na obiad do restauracji w klimatycznym wnętrzu obiektu. Po powrocie odbyło się wspólne pieczenie kaszanki i biesiada w campingowej wiacie, a później w klimatycznej „świetlicy” Jacka i Jurka.
Najwięcej różnorodnych atrakcji miało miejsce w sobotę. Do południa część grupy wyruszyła na wycieczkę rowerową po okolicy, a część obierała ziemniaki lub przygotowywała tarciznę na placki ziemniaczane. Równocześnie prezes wraz ze skarbniczką czuwali nad zorganizowaniem i przebiegiem konkursu fotograficznego. Tradycja smażenia placków rozpoczęła się ok 13.00 i po raz pierwszy patelnia była obsługiwana zaledwie przez 2 dwuosobowe grupy; najpierw męską w składzie Józek P. i Sławek S., a następnie damską czyli Irenka C. i Basia K. Placki wyszły wyśmienite! – za co serdecznie dziękujemy obsłudze
patelni oraz wszystkim, którzy się do tego przyczynili. Dodatkowe podziękowania
należą się naszemu niezłomnemu Józiowi P. za transport i dbanie o naszą kultową
patelnię, której żywot prawdopodobnie dobiega końca.
Smażenie placków i ich konsumpcję urozmaicał konkurs zdjęć oraz związane z tym głosowanie na swoich faworytów. W tym roku po raz pierwszy wszyscy uczestnicy zlotu, a nawet gospodarze campingu i dzieci w wieku szkolnym mogli typować po jednym najładniejszym zdjęciu w każdej z trzech kategorii.Wybór był bardzo trudny nie tylko ze względu na dużą liczbę zdjęć, ale przede wszystkim na to, że zdjęcia były różnorodne, ciekawe i bardzo dobrze zrobione. Najbardziej było to widać w dwóch pierwszych kategoriach, gdzie każde zdjęcie dostało przynajmniej jeden punkt. Ogłoszenie wyników nastąpiło tego samego dnia. W kategorii I „Pejzaż” po raz pierwszy mieliśmy remis. Tyle samo punktów uzyskało zdjęcie wyspy św. Stefana w Czarnogórze autorstwa Bogdana S. oraz zdjęcie Józka P. przedstawiające ognisko. W II kategorii „Sprzęt caravaningowy lub Klubowicz” zwyciężyło zdjęcie wykonane przez Ulę K., a w nowej III kategorii „Sytuacja niecodzienna” bezkonkurencyjnie wygrało znów zdjęcie Józka P. Wszyscy zwycięzcy otrzymali wielkie torby z super nagrodami, ufundowanymi jak zwykle przez Magdę i Grzegorza Byliców z firmy Goliat z Andrychowa, za co im ogromnie jesteśmy wdzięczni. Należy podkreślić postawę Józka P., który całą nagrodę w kategorii I oddał swojemu rywalowi. Późnym popołudniem nastąpiły tradycyjne chrzciny nowych kamperów i przyczep 3 załóg młodego pokolenia sympatyków caravaningu.
W niedzielę ze względu na pogodę zamieniliśmy wspólny stół, który zazwyczaj odbywał się w południe, na wspólne śniadanie w wiacie, po czym sprawnie rozjechaliśmy się do domów. Nie da się ukryć, że tegoroczne zakończenie sezonu zostało zdominowane przez pogodę, która pozbawiła nas kilku atrakcji i przyjemności. W związku z tym pojawił się postulat na przyszłość, aby w razie niesprzyjających prognoz pogody dokonywać zmian terminu zlotu.
Wszystkim uczestnikom Ondraszkowego zlotu w Ojcowie dziękujemy za przybycie, współudział w jego przebiegu a przede wszystkim za stworzenie miłej, wesołej atmosfery mimo niesprzyjających warunków pogodowych.
Do zobaczenia na kolejnej Ondraszkowej imprezie!!!:-)

Z głębokim żalem zawiadamiamy, że 25 maja 2023 r. w wieku 93 lat zmarł nasz Kolega śp. Staszek Moroński. Był członkiem klubu Ondraszek od 1993 roku (z przyczepą podróżował od 1973 r.), niezapomniany zlotowy Ondraszek o głosie prawdziwego górala. Mawiał o sobie „Pokolenie dinozaurów to my”, a camperowiczom polecał hasło: „zdrowie konia, siłę byka da ci tylko turystyka”.
Pogrzeb odbędzie się w w Tychach – Wartogłowcu, 31 maja 2023 r. o godz. 11.30 (różaniec), o 12.00 msza w kościele parafialnym św. Józefa Robotnika 43-100 Tychy ul.Dzwonkowa 54.
Staszek zostanie pochowany na cmentarzu komunalnym w Tychach –Wartogłowcu ul.Cmentarna 19


Zmarł Mieczysław Pońc – nasz caravaningowy przyjaciel. Pogrzeb odbył się w piątek 20 maja w kościele w Wapienicy. Mietek przez wiele lat był prezesem naszego klubu. Był jednym z najstarszych członków Ondraszkowej społeczności. Zapamiętamy go jako życzliwego i uśmiechniętego człowieka.
W tym roku rozpoczęcie sezonu miało miejsce na campingu Smok w Krakowie. Termin został wybrany idealnie, gdyż wstrzeliliśmy się w tzw. „okno pogodowe”, co było rekompensatą za deszczowe i zimne ostatnie zakończenie sezonu. Już w piątek 21 kwietnia na camping przybyło 12 Ondraszkowych załóg oraz 3 kampery zaprzyjaźnionych Czechów, a następnego dnia dojechały załogi młodego pokolenia. Pierwszy dzień to poznawanie Krakowa z przewodnikiem. Wieczorem natomiast miały odbyć się tradycyjne chrzciny nowych kamperów. Zwiedzanie Krakowa z przewodnikiem zaproponował i zajął się przygotowaniem logistyczno-technicznym Krzysiek P. Wszystko było super dograne i sprawne za co dziękujemy koledze i cieszy nas to, że nowe osoby angażują się w działania klubu. Przewodnik o nieskrywanym żydowskim pochodzeniu przekazał nam bogatą i dokładną wiedzę o Krakowie, a w szczególności o historii i obyczajowości specyficznego miejsca, którym jest Kazimierz. Pobyt w żydowskiej dzielnicy był pouczający, ale też przyjemny i relaksujący, okraszony spożywaniem najdłuższych zapiekanek i oglądaniem licznych straganów z dziwnymi pamiątkami oraz starociami. Z Kazimierza przeszliśmy na Rynek Główny, co przy panującej słonecznej aurze było dość męczące, ale na szczęście przenieśliśmy się „pod ziemię” w celu zwiedzania Muzeum Krakowa. Muzeum pokazuje historię Krakowa w nieszablonowy sposób. Po wyjściu „na powierzchnię” i zrobieniu zdjęcia pamiątkowego na tle Kościoła Mariackiego czekała nas jeszcze dość długa droga do rowerów, którymi musieliśmy wrócić do kamperów, a należy dodać, że oprócz bolących i poobcieranych stóp dokuczało też zmęczenie. Po prawie pięciogodzinnej wycieczce i dotarciu na miejsce odbyło się nietuzinkowe wydarzenie w postaci chrzcin kampera „giganta” Uli i Jacka M. W tych okolicznościach niewystarczająca okazała się ranga biskupa i niezbędne stało się przybycie papieża. Obfitość stołu była adekwatna do ilości i rangi przybyłych gości J więc wieczór upłynął w miłej atmosferze zabawy i biesiady. Następnego dnia było trochę zajęć w podgrupach, bo niektórzy kamperowcy realizowali się w roli babć i dziadków, a inni cieszyli się wolnością i spełniali swoje zachcianki. Sobota była też dniem wspólnej biesiady, najpierw związanej z pieczeniem kaszanki, a potem z ukrywanymi, ale w końcu ujawnionymi urodzinami Sławka Sz. Niedziela to tradycyjny wspólny okrągły stół z podsumowaniem i zapowiedziami na przyszłość. Pogoda była wymarzona dlatego miło było posiedzieć jak najdłużej.