Inga i Aleksander Ilnicki
Podróżami interesujemy się od szkolnych lat, początkowe wyjazdy samochodem z namiotem, później z przyczepą kempingową, obecnie kamperem. W klubie od wiosny 2010 roku.
Do zobaczenia na szlaku.

Podróżami interesujemy się od szkolnych lat, początkowe wyjazdy samochodem z namiotem, później z przyczepą kempingową, obecnie kamperem. W klubie od wiosny 2010 roku.
Do zobaczenia na szlaku.

Nasza przygoda z turystyką campingową zaczęła się w 2007 roku od szybkiej decyzji „kupujemy przyczepę”.
Po dwóch tygodniach przed domem stał Knaus. Zaczynały się wakacje, więc wyruszyliśmy na Mazury, a potem nad Bałtyk. Bardzo się nam spodobało posiadanie własnego mobilnego domku.
W klubie jesteśmy od 2009 roku i dzięki temu poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi.
W 2012 roku zmieniliśmy Knausa na „mniejszą” Hobby.

Nasza przygoda z karawaningiem rozpoczęła się dość dawno.
Pierwszy daleki wyjazd to wyjazd na otwarcie toru HUNGARO-RING w 1981r połączony z dalszym pobytem w Grecji z Automobilklubem Śląskim przyczepą N-ką.
Wyjazdy do Grecji odbyliśmy jeszcze kilkakrotnie mając tam kilku przyjaciół.
Na kilka lat odstawiliśmy karawaning , podróżując po świecie samolotami.
Zwiedziliśmy Meksyk, Karaiby, RPA, Zimbabwe, Kretę..
Wróciliśmy do karawaningu 7 lat temu. Wciągnął nas na całość. Pasją stało się majsterkowanie, budowanie, usprawnianie aut kempingowych. Posiadaliśmy ich kilka, począwszy od zbudowanego na pikapie (opisywany w PK nr1 2010R).
Obecnie podróżujemy zimą i latem ulubionym KNAUSEM.
W podróżach towarzyszy nam piesek tworząc załogę.

„Pokolenie dinozaurów to My”.
Turystykę uprawiamy od 1950 roku.
Zaczynaliśmy skromnie na miarę czasów, w których żyliśmy. Nasze pierwsze wyprawy to kajakiem po Mazurach i piesze w Tatry. Posiadaliśmy dwie pałatki jako namiot, dętki rowerowe za materac, kuchenkę spirytusową – kocher. Podróżowaliśmy zawsze pociągiem.
Zmiany w uprawianiu turystyki wniosła motoryzacja. Pierwszy pojazd to motocykl WFM, pierwszy samochód Mikrus. Z biegiem lat lepsze samochody, lepszy namiot, krzesełka, kuchenka gazowa. Rozpoczynamy etap wycieczek zagranicznych. W 1973 roku następuje przełom, zaczynamy turystykę campingową przyczepą N126.
Rozwija się ruch turystyczny – moda na campery.
W 1993 roku rozpoczynamy turystykę zorganizowaną zapisując się do klubu carawaningowego Ondraszek. W klubie zaczynają znikać przyczepy – pojawiają się campery.
Z dwóch samochodów Toyota Hiace wyłania się nasz pierwszy wymarzony camper z podnoszonym i rozsuwanym dachem. Po kilku latach przesiadamy się na VW Westfalia. Z czasem zamarzyły się nam większe wygody więc kupujemy camper Euro Mobil, następnie zmieniamy go na obecnego Hymera.
Jeździliśmy razem z dziećmi, potem z wnukami. Etatowym załogantem był najmłodzsy wnuk Rysiek. Mamy piękne wspomnienia – opowiadań byłoby dużo.
Polecamy hasło:
„Zdrowie konia, siła byka da Ci tylko turystyka”.

Zawsze podobała nam się swobodna forma wypoczynku i zwiedzania ale swój „domek na kółkach” kupiliśmy dopiero w 2005 r [pierwszy to Fendt, a po 3 latach i do dzisiaj Hymer 580 ]
O klubie „Ondraszek” dowiedzieliśmy się od kolegów Adama i Józia – klubowiczów „Ondraszka”, którzy namówili nas do carawaningowania w grupie i wtedy poznaliśmy, i do dzisiaj poznajemy wielu cudownych i wartościowych ludzi, którzy dodają nam werwy i animuszu do dalszego poznawania Kraju i Europy oraz do spędzania wolnego czasu w „super” towarzystwie !!!

Nasza ekipa składa się z: MNIE (Rumuna tak mnie nazywają pieszczotliwie co niektórzy!!!! ), KAROLA (Karoliny ) i LULI, czyli Konrada potomka naszego.
Nasza zabawa campingowa na kołach zaczęła się w 2006 roku od zakupu Volkswagen Transporter T3 WESTFALIA. Rok później własny mobilny domek zamieniliśmy na prawdziwego kampera Weinsberg Meteor Fiat Ducato, Alkova a następnie na wymarzoną integre HYMERA.
W klubie jesteśmy od 2008 roku i dzięki temu poznaliśmy wielu fajowych ludzi.

Zawsze lubiliśmy jeżdzić na ryby nad jeziora z namiotem, kiedy zamieniliśmy namiot na przyczepę Niewiadów wyruszyliśmy do Jugosławii, Grecji.
Do jazdy z Klubem Ondraszek namówili nas Marek i Wanda (za co jesteśmy bardzo wdzięczni, a było to w 1986 roku).
Pierwszy Zlot do Frydka Mistka (7 godz.stanie na granicy) pamiętamy do dziś, kolejny to Turawa k.Opola i niezapomniany itener po lesie na czas, dalej zloty krajowe i zagraniczne, które trudno zliczyć.
Mamy przejechaną prawie całą Europę. Jeździmy też z biurami podróży zwiedziliśmy: Meksyk, Turcję, Maroko, Kubę, Egipt, Indie, USA, Izrael, Chiny, Tajlandię.
Bardzo lubimy Parki Narodowe i przyrodę. Lubimy też wyjazdy zimowe w Alpy na narty. Z każdej podróży mamy album ze zdjęciami i film.
Bakcyl turystyki zaszczepiliśmy dzieciom, które też zwiedzają i uprawiają wszelakie sporty. Chcielibyśmy jeszcze długo jeździć w nowe nieznzne nam miejsca.
Do zobaczenia na trasie.